Jak uczyć się niemieckiego w domu?

Z tego posta dowiecie się, jakimi metodami możecie uczyć się niemieckiego w domu, żeby było przyjemnie i coś zostało w głowie!


1) 3 słówka dziennie

Uczenie się całych list słów jest przerażające. Człowiek niczym automat zapamiętuje abstrakcyjne słowa, których mózg nie bardzo potrafi dopasować do sytuacji. Bo co ma np. wspólnego pociąg i łyżka? Ich verstehe nur Bahnhof.

Dlatego też polecam mniej, ale częściej. Po 3 słówka na dzień. Możecie sobie wymyśleć, jakie tylko chcecie i sprawdzić w słowniku. Piszcie sobie je w jakimś zeszycie, bo przy zapisywaniu też się uczymy.

2) Niemieckie piosenki

Nic tak dobrze nie wchodzi do głowy jak muzyka - zapamiętujemy nie tylko poszczególne słowa, ale i całe zdania.

Przy doborze piosenek dobrze jest się jednak nieco zastanowić. Każdy zna niemieckiego Rammsteina, ale nie każdy wie, że teksty Lindemanna są poetyckie (nawet jeśli czasem wulgarne) i często jest to język niespotykany na ulicy.

Kiedy słuchacie niemieckich piosenek, zawsze zaglądajcie do tekstu i starajcie się śpiewać wraz z wykonawcą. Jeśli czegoś nie rozumiecie, najlepiej tłumaczcie sami, wtedy najwięcej zapamiętacie!

Co mogę polecić? W zależności od Waszego gustu muzycznego, trochę przykładów:
Silbermond (rock)
Revolverheld (rock)
Sido (hip hop)
Wir Sind Helden (NDW)
E Nomine (trance)
Faun (pagan folk)
Sarah Connor (pop)
Peter Fox (reggae/hip hop)
Glasperlenspiel (elektropop)

Ustalcie sobie na przykład, że będziecie tłumaczyć sobie jedną niemiecką piosenkę na tydzień.

(Posty na temat niemieckich piosenek będą się jeszcze pojawiać, więc polecam śledzić bloga!)


3) Czytanie książek

Ja wiem, że trudno się przemóc. Że myślicie, że nie dacie rady. Ale póki nie zaczniecie, to się nie dowiecie. A jeśli jesteście na poziomie B1-B2, to już na pewno dacie radę czytać powieści po  niemiecku. Dlaczego powieści? Bo wciągają!

Nie muszą to być książki niemieckich autorów, tłumaczenia na niemiecki czyta się tak samo dobrze, jak i niemieckie oryginały (a czasem może faktycznie lepiej, bo nie ma zabawy językiem).

Z niemieckich autorów, to mogę polecić np. Iny Lorenz, jeśli ktoś lubi nieskomplikowane, ale bardzo przejmujące napisane powieści historyczne (to tak bardziej dla kobiet) i Marca Elsenberga -  śmiało mogę powiedzieć, że jego thriller "Black Out" odmienił moje życie.

Skąd wziąć książki? Czasem w bibliotece na półkach z literaturą obcojęzyczną, z Empiku lub mój ulubiony sposób - po prostu ebook na tableta bądź kindla.


4) Aplikacje po niemiecku

To bardzo fajna pomoc, jak macie smartfona. Polecam aplikację do uczenia się słowek Pons Vokabeltrainer. Świetnie się sprawdza przy czytaniu książek - tworzycie swoją lekcję i przeciągacie bezpośrednio ze słownika Pons online niezrozumiałe słówka do aplikacji. A potem trenujecie!

5) Czatowanie z Niemcami

I to jest nasz gwóźdź programu. Wiem, że słyszeliście to tysiąc razy, że najlepiej się człowiek uczy, rozmawiając. I myśleliście sobie może - skąd ja w takim razie tego Niemca wezmę? Bo to nie jest wcale takie łatwe, nawet jak się mieszka w Niemczech.

Ja zaczęłam od czata. Wchodziłam na knuddels i tam rozmawiałam. Potem złowiłam sobie Niemca na fejsbuku (mamy kontakt do dzisiaj, pozdrawiam, jeśli czytasz ;)), z którym się przez jakiś czas tandemowaliśmy.

Przez czata jest łatwiej niż na żywo. Można dłużej pomyśleć, zajrzeć do słownika. A z czasem można się umówić na Skype i ćwiczyć wymowę.


Powyższe propozycje to przyjemna alternatywa dla podręcznika. A jakie metody Wy preferujecie?

Komentarze

Disqus